Czym pachną nasze lotniska
W ubiegłym roku do koszy na polskich lotniskach trafiło prawie 400 tysięcy butelek i pojemników perfum, szamponów, dezodorantów i alkoholi, które podróżni pakowali w bagaż podręczny mimo restrykcyjnych przepisów. Co się z nimi dzieje później? Ich los ginie w cieniu procedur.
– Zapomniałam o tych durnych przepisach, spakowałam kosmetyczkę w biegu i jej zawartość trafiła… Nawet nie wiem, kto teraz tego używa. Pewnie żona celnika – wyrzuca złość pasażerka lotu Poznań-Londyn. – Moje perfumy to ponad 100 funtów wartości – wylicza.
Podczas odprawy celnej podróżnym odbierane są hektolitry kosmetyków, tony konserw, nie licząc już „niebezpiecznych narzędzi”. Głównie na lotniskach. A wszystko to w imię bezpieczeństwa podróżnych. Co prawda rzadkością jest kwestionowanie przez Straż Graniczną drogich pachnideł, bo perfumy Diora, Chanel czy Givenchy zazwyczaj występują w niewielkich, spełniających wymogi butelkach, ale i tak wartość wyrzucanych kosmetyków można liczyć w milionach złotych.
Wonnym tropem kosmetyków
Do 11 września 2001 podniebne podróże niewiele różniły się od naziemnych. Obowiązywały wprawdzie zakazy wnoszenia na pokład broni palnej czy materiałów wybuchowych, rekwirowano noże myśliwskie i brzytwy fryzjerskie, ale sito było rzadkie. Na tyle, że terroryści bez trudu wnieśli na pokład samolotów noże introligatorskie… Dzisiaj, wyrzekając się umieszczania w bagażu podręcznym określonych przedmiotów, „kupujemy” sobie poczucie bezpieczeństwa. O roztargnieniu boleśnie przypominają nam nieczuli na łzy mundurowi rekwirując beznamiętnie butelki, dezodoranty, puszki i wszystko to, co zakazane.
Często zapominamy, że nie wolno nam przewozić „w bagażu kabinowym” pojemników z jakimikolwiek płynami o pojemności przekraczającej 100 ml. Na dodatek wszystkie pojemniki z płynami przewożone przez jedną osobę muszą się zmieścić w przezroczystym foliowym woreczku, którego objętość nie przekracza jednego litra.
– W minionym roku funkcjonariusze Straży Granicznej polecili usunięcie z bagażu pasażerskiego 376 tys. 447 sztuk pojemników z płynami niespełniającymi wymagań określonych w przepisach – przyznaje płk Wojciech Lechowski z Komendy Głównej Straży Granicznej.
W statystyce tej mieszczą się zarówno kosmetyki, alkohole, jak i zwykła woda mineralna. – Są one wrzucane przez pasażerów do specjalnych koszy ustawionych przy stanowiskach kontroli bezpieczeństwa. Dalsze czynności związane z usuwaniem i utylizacją tych płynów prowadzone są przez służby zarządzających lotniskami – informuje. Na pytanie: „Kto zatem pachnie rekwirowanymi płynami” odpowiada: – Na pewno nie strażnicy.
Rzecznik prasowy katowickiego airportu jest zaskoczony pytaniami o los płynów i myli się nawet co do rzeczy podstawowej – pojemności zastrzeżonych pojemników. Wedle niego dozwolone są butelki 200-mililitrowe… Odsyła jednak do zewnętrznej firmy zajmującej się utylizacją odpadów z lotniska.
Dzięki temu wersję pułkownika Lechowskiego częściowo potwierdza Robert Wojtasik ze spółki GTL-Service obsługującej Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach. – Niebezpieczne narzędzia – tak, alkohole – tak, kosmetyki – nie! – mówi. – Nie mamy z kosmetykami niczego wspólnego, przedmioty te zostają w Straży Granicznej. Albo może trafiają jeszcze gdzieś indziej...
Do baniaka z „Ludwikiem”
Pułkownik Lechowski ze Straży Granicznej stanowczo zaprzecza takiej insynuacji, od razu telefonicznie łącząc się – dla świętego spokoju, jak mówi – z jednym z polskich lotnisk. Po chwili dodaje kilka nowych informacji.
– Powinno być tak, że wszystkie zabezpieczone przedmioty przejmuje przewoźnik, czyli dana linia lotnicza. Ale jeśli na lotnisku jest pięćdziesięciu przewoźników, to rzecz jest niewykonalna i wszystkim tym, powtarzam, zajmują się służby zarządzające lotniskami. I kropka! – kończy.
Po godzinie jednak zaciekawiony widać sprawą płk Lechowski przesyła e-maila. „Dzwoniłem do Warszawy (Okęcie), Krakowa (Balice) i Poznania (Ławica); wszyscy zeznają jednakowo. Utylizacją zajmują się specjalistyczne firmy na zlecenie portów lotniczych” – czytamy. Gdzie są zatem „zabezpieczane” codziennie na polskich lotniskach kosmetyki? Kto nimi pachnie?! Bez pół litra nie dojdziesz.
Nieco łatwiej – w porównaniu z kosmetykami – prześledzić trudną drogę alkoholi spożywczych, które rekwirowane są podróżnym na polskich lotniskach. Chodzi oczywiście głównie o te, które niecierpliwie zakupione zostały jeszcze przed odprawą celno-bagażową i wyłowiono je z bagażu podręcznego.
– Alkohole przekazujemy do utylizacji firmie Remondis w Tarnowskich Górach. Tam wykorzystywane są odpowiednie technologie i przedstawiane nam protokoły zniszczeń – wyjaśnia Robert Wojtasik z GTL Service.
– Bezpośrednia utylizacja następuje w Remondisie w Górażdże – odsyła Piotr Lubos, dyrektor Remondisu w Tarnowskich Górach.
– Mieliśmy rzeczywiście kilka transportów „towaru” z katowickiego lotniska – potwierdza Jacek Trębecki, kierownik Zakładu Produkcji Paliw Alternatywnych w Górażdżach. – Procedura jest prosta. Sporządzamy kartę przekazania odpadu, a zawartość kontenera trafia do maszyny wytwarzającej tak zwane paliwo alternatywne, które później jest wykorzystywane w pobliskiej cementowni – wyjaśnia.
Technologia produkcji nie wymaga opróżniania butelek – wraz z zawartością są one mielone stając się ostatecznie częścią sprzedawanej na tony szlaki. – Nie ma problemu ze szkłem, po pierwsze zostaje drobno pokruszone, a po drugie: paliwa te zawierać mogą nawet 25 procent frakcji niepalnej – uspokaja.
Zupełnie inaczej z zarekwirowanymi alkoholami radzą sobie służby lotniska w Szczecinie-Goleniowie. Tuż przy stanowiskach odprawy celnej ustawiony jest kilkudziesięciolitrowy baniak, do którego w obecności samego pasażera – co podkreśla Krzysztof Domagalski, rzecznik Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów im. NSZZ Solidarność – wlewana jest zawartość butelek, które nie przeszły przez celnicze sito. – Na dodatek alkohol ten mieszany jest od razu z jakimś niespożywczym płynem typu „Ludwik”, więc życzę powodzenia, jeśli ktoś by chciał gdzieś się tego napić! – mówi, dodając, że napełnione takim koktailem baniaki trafiają do zakładu oczyszczania miasta, gdzie są utylizowane.
Psy na paprykarzu
Na tle losów zarekwirowanych perfum i dezodorantów, a także zabezpieczonej przez Straż Graniczną, a później utylizowanej w Górażdże zero-siedem żubrówki historia paprykarzu szczecińskiego w puszce nie wyciska prawie nikomu łez.
– Nie dał się przekonać, zabrał dwie konserwy, a przecież pod Edynburgiem nie kupię paprykarzu w wersji „z ryb karpiowatych”. A jestem do niego przyzwyczajona narkotycznie – przekonywała cerbera na bramce 25-letnia Martyna ze Szczecina. Jej niecodzienne uzależnienie nie zrobiło jednak na nikim wrażenia i puszki trafiły do kosza.
– Marnotrawstwem byłoby wyrzucanie czy niszczenie konserw, które nie wyleciały z właścicielami w podróż. Te są raz na jakiś czas przekazywane do… szczecińskiego i goleniowskiego schroniska dla zwierząt – mówi rzecznik Krzysztof Domagalski.
Prócz tego, że puszka sama z siebie może zostać przekuta w narzędzie niebezpieczne (wieczko z ostrymi krawędziami!), żywność przewożona nawet w pojemnikach plastikowych również nie może się czuć zupełnie bezpieczna. Obostrzenia dotyczące żywności są bowiem przedmiotem zaleceń Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która je wprowadza i odwołuje. Zalecenia mają charakter okresowy i są związane z występującym zagrożeniem epidemiologicznym. Straż Graniczna stosuje się do tych zaleceń podczas prowadzenia kontroli granicznej czy też kontroli bezpieczeństwa w międzynarodowej komunikacji lotniczej, jednakże nie są oni głównymi wykonawcami tych przedsięwzięć.
– Zadania te wykonuje państwowy graniczny inspektor sanitarny – podkreśla płk Wojciech Lechowski z Komendy Głównej Straży Granicznej dodając od razu, że „SG nie prowadzi statystyk dotyczących ilości i rodzaju żywności, która w związku z powyższymi zaleceniami była usuwana z bagaży osób korzystających z komunikacji lotniczej”.
Paprykarz, nawet najbardziej przedni, to jednak margines. Wątpliwości co do losów zarekwirowanych kosmetyków nie zostały rozwiane. Trudno oszacować ich wartość, ale liczba prawie 400 tysięcy wyrzucanych pojemników robi wrażenie. Z pewnością mowa o kilku milionach złotych. Fakt, że kosmetyki wyparowują jest do przełknięcia. Gorzej z „parowaniem” pieniędzy...
Jacek Rujna
Zestawienie statystyczne kontroli bezpieczeństwa dokonanej w lotniczych przejściach granicznych w okresie od 1.01 – 30.11.2009 r.
Ilość skontrolowanych pod względem bezpieczeństwa przed odlotem
pasażerów i załóg 9.049.071
statków powietrznych 1.461
bagaży rejsowych 6.495.073
przesyłek pocztowych 495.257
przesyłek towarowych 1.166.325
Ilość zakwestionowanych w czasie kontroli bezpieczeństwa
przedmiotów zabronionych do przewozu drogą lotniczą (bagaż kabinowy i rejestrowany) 125.748
pojemników z substancją łatwopalną 125.748
pojemników powyżej 100 ml 376.447
Ilość zatrzymanej w czasie kontroli bezpieczeństwa
broni 18
amunicji 185
Ilość rozpoznanych przedmiotów pozostawionych bez właściciela 269
Ilość zagrożeń bombowych 88
Płynne przepisy
Pasażerom nie wolno przewozić w bagażu podręcznym pojemników z jakimikolwiek płynami, jeśli mają one pojemność większą niż 100 ml. Wszystkie pojemniki z płynami przewożone przez jedną osobę muszą się zmieścić w przezroczystym foliowym woreczku, którego objętość nie przekracza 1 litra.
Z tych obostrzeń wyłączone są substancje płynne w związku z przewozem małych dzieci – w ilości niezbędnej do odbycia podróży drogą lotniczą oraz w związku z podróżującymi osobami, które muszą przewozić płyny w związku ze schorzeniami. W takim przypadku wskazane jest posiadanie dokumentu wystawionego przez lekarza, stwierdzającego konieczność stałego posiadania przy sobie określonych substancji, jednakże dokument taki nie jest bezwzględnie wymagany przez służby kontrolne.
Można się odwoływać
Skargi i wnioski można wnosić do Komendanta Głównego Straży Granicznej:
- pisemnie na adres: 02-514 Warszawa, Al. Niepodległości 100,
- za pomocą telefaksu na numer sekretariatu gabinetu komendanta głównego straży granicznej, fax 022 500 47 68 lub sekretariatu Inspektoratu Nadzoru i Kontroli Komendnta Głównego Straży Granicznej: fax 022 500 4771;
- za pomocą poczty elektronicznej: skargi.inik@strazgraniczna.pl lub ustnie do protokołu Komendant Główny Straży Granicznej.
- w sprawach skarg i wniosków przyjmuje w poniedziałki w godz. 10.00 - 11.00 w siedzibie przy Al. Niepodległości 100 w Warszawie.
- natomiast funkcjonariusze (pracownicy) inspektoratu nadzoru i kontroli komendanta głównego straży granicznej przyjmują w środy, czwartki i piątki w godz. 10.00 - 14.00 oraz we wtorki 16.00 - 18.00 w budynku Komendy Głównej Straży Granicznej przy ul. Podchorążych 38 w Warszawie.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
RSS













Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.