ostatnia aktualizacja: 04-07-2008 13:03
Do you speak Ponglish?
Powszechnie wiadomo, że na styku dwóch kultur rodzą się świeże idee. Można się więc było spodziewać, że po przyjeździe tysięcy polskich emigrantów do Zjednoczonego Królestwa powstanie coś całkowicie nowego.
Pytanie za sto funtów: gdzie mieszka polski londyńczyk? Jeśli ktoś chciałby odpowiedzieć: w mieszkaniu, właśnie stracił stówę. Właściwa odpowiedź brzmi: Polski londyńczyk mieszka „na flacie”. Kolejne pytanie: co płaci Polak za swoje mieszkanie? Od razu należy uprzedzić, że odpowiedź „komorne” jest błędna. Polak w Londynie za swoje mieszkanie płaci „rent”. Chcesz poprosić o telefon do przyjaciela? Kolejny błąd, mówi się fon do „frenda”.
Po otwarciu brytyjskiego rynku pracy dla mieszkańców Europy Wschodniej Wyspy zostały zalane przez największą w historii tego kraju falę migracji. Wśród najeźdźców znalazło się ponad milion obywateli Rzeczypospolitej. W ślad za nami do kraju Albionu napłynęły tony polskiej kiełbasy i hektolitry naszego piwa. W zeszłym roku Anglicy wypili więcej wódki niż rodzimego produktu o wysokiej zawartości alkoholu – whisky.
Jak się należało spodziewać, ta wymiana kulturalna nie przebiega tylko w jedną stronę. Mieszkający w Wielkiej Brytanii Polacy stworzyli własny żargon. Z połączenia języka polskiego i angielskiego powstała nowa jakość – Ponglish.
Polega to mniej więcej na tym, że zapożyczone z angielskiego słownika wyrazy używamy zgodnie z zasadami polskiej gramatyki. Kiedy rano jedziemy do pracy, to nie wsiadamy do metra, tylko do „tuby”, Królowej Elżbiecie II nie płacimy podatków, tylko „taksy”, kiedy ktoś jest zajęty, to mówi, że jest „bizi”.
Czy należy się tym przejmować? Chyba nie. Nasz język od zawsze chłonął jak gąbka wyrażenia z obcych słowników. Nigdy nie stanowiło to zagrożenia dla naszej ojczystej mowy, co więcej, zawsze ją to wzbogacało. Kto dzisiaj wyobraża sobie nasz słownik bez takich wyrazów jak „hebel”, „bazar” czy „maszyna”?
Jakub Ryszko – Goniec.com
Pytanie za sto funtów: gdzie mieszka polski londyńczyk? Jeśli ktoś chciałby odpowiedzieć: w mieszkaniu, właśnie stracił stówę. Właściwa odpowiedź brzmi: Polski londyńczyk mieszka „na flacie”. Kolejne pytanie: co płaci Polak za swoje mieszkanie? Od razu należy uprzedzić, że odpowiedź „komorne” jest błędna. Polak w Londynie za swoje mieszkanie płaci „rent”. Chcesz poprosić o telefon do przyjaciela? Kolejny błąd, mówi się fon do „frenda”.
Po otwarciu brytyjskiego rynku pracy dla mieszkańców Europy Wschodniej Wyspy zostały zalane przez największą w historii tego kraju falę migracji. Wśród najeźdźców znalazło się ponad milion obywateli Rzeczypospolitej. W ślad za nami do kraju Albionu napłynęły tony polskiej kiełbasy i hektolitry naszego piwa. W zeszłym roku Anglicy wypili więcej wódki niż rodzimego produktu o wysokiej zawartości alkoholu – whisky.
Jak się należało spodziewać, ta wymiana kulturalna nie przebiega tylko w jedną stronę. Mieszkający w Wielkiej Brytanii Polacy stworzyli własny żargon. Z połączenia języka polskiego i angielskiego powstała nowa jakość – Ponglish.
Polega to mniej więcej na tym, że zapożyczone z angielskiego słownika wyrazy używamy zgodnie z zasadami polskiej gramatyki. Kiedy rano jedziemy do pracy, to nie wsiadamy do metra, tylko do „tuby”, Królowej Elżbiecie II nie płacimy podatków, tylko „taksy”, kiedy ktoś jest zajęty, to mówi, że jest „bizi”.
Czy należy się tym przejmować? Chyba nie. Nasz język od zawsze chłonął jak gąbka wyrażenia z obcych słowników. Nigdy nie stanowiło to zagrożenia dla naszej ojczystej mowy, co więcej, zawsze ją to wzbogacało. Kto dzisiaj wyobraża sobie nasz słownik bez takich wyrazów jak „hebel”, „bazar” czy „maszyna”?
Jakub Ryszko – Goniec.com
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
(2008-07-05 22:13:58)
Czemu z wszystkiego robicie problem?
To normalne zjawisko nawet w Polsce. Kilkanaście lat temu, gdy nie było takiej fali emigracji, z kolegami na podwórku mówiliśmy "lukać" zamiast patrzeć albo "fakaj się" zamiast ... :) W czym to wam przeszkadza, że wtrącamy sobie angielskie słowa? Inne kraje dawno tak zrobiły (większość afrykańskich) a nawet w Słowacji nazwy miesięcy są z angielskiego. Jesteśmy za tymi krajami i jeszcze nadal taka nietolerancja do wszystkiego. Pozdrawiam~Adi
(2008-07-04 16:52:56)
TYPOWO POLSKIE
dosrać sobie, dosrać, dosrać, dosrać...i wymądrzać się, wymądrzać, wymądrzać.... typowo polskie~...
(2008-07-04 15:46:29)
Te "ruffle" jakieś badania przeprowadziłeś(aś), socjologia kultury, językoznawstwo czy co,że tak śmialo piszesz o języku "wieśniaków co do Usa wyjechali" hi,hi. A co oznacza zdanie : " Dodajecie sobie "wypasu" posługując się tym pidginem? " bo jakoś nie rozumiem takiej polszczyzny.~xxl
(2008-07-04 15:32:00)
Te, "stróktura"...!
Wasza pokaleczona mowa przypomina mi żargon wieśniaków co to wyjechali do USA. No ale oni jechali z podkarpackich dziur i cywilizacja ich przytłoczyła. Musieli wymyślać "nowe" określenia dla np toalet spłukiwanych wodą anie deszczówką.~ruffle
A wy? Dodajecie sobie "wypasu" posługując się tym pidginem? Bo nie wiem...
(2008-07-04 15:27:06)
ponglish a sprawa polska
ponglish to nic nowego. w chicago polska emigracja juz od dawna zamiata "carpety", wyrzuca "garbydz", jezdzi "karem" i dyskutuje z "kopami". ciekawostka jest tylko, ze dopiero teraz ktos to opisal, przeciez nawet w londynie polonia mowi juz tak od kilku lat.~bollo
ale widocznie do wszystkiego trzeba dojrzec.
(2008-07-04 14:58:25)
Oj bez przesady pani polonistko, mi samej czasem sie zdarzy użyć ponglisz, lepsze to niz co drugie słowo k....a , i inne takie tam bo niby nikt w Wielkiej Brytani nie rozumie polskiej mowy.Język to żywa struktóra wciaż się rozwija, czy to polski czy jaki kolwiek inny.~chomska
(2008-07-04 13:26:23)
Hańba!
Nie należy się przejmować?? Przez wieki walczyliśmy z germanizacją i rusyfikacją, a teraz tak po prostu mamy odpuścic i pozwolić zaśmiecac piękna mowę polską tym, którzy nauczyli sie 10 słówek po angielsku podczas 4 lat pobytu na Wyspach? Wstyd, panie "dziennikarzu"!To właśnie Pan powinnien ganić ten niecny obyczaj!~polonistka