ostatnia aktualizacja: 22-01-2010 13:13
Pogłoski o powrotach są mocno przesadzone
Tak przynajmniej uważa profesor Krystyna Iglicka oraz dziennikarze radia BBC, którzy w poszukiwaniu powracających Polaków dotarli aż do Warszawy. Zupełnie innego zdania jest brytyjski minister do spraw migracji Phill Woolas.
O masowych powrotach polskich emigrantów media trąbią już od dawna. Niedawno dwie pozarządowe organizacje – Equalities and Human Rights Commission i Public Policy Research – przeprowadziły nawet badania, z których wynika, że w roku 2008 do domów wróciła połowa spośród 1,5 miliona migrantów, którzy na Wyspy przybyli po roku 2004.
Na pomysł sprawdzenia sytuacji u samych źródeł wpadli dziennikarze radia BBC. Radiowcy osobiście udali się do Warszawy, gdzie spotkali się z osobami, które po kilku latach pracy w UK, podjęły decyzję o powrocie do kraju rodzinnego. Jeden z ich rozmówców powiedział, że poważnie zastanawia się nad ponownym wyjazdem na Wyspy. 28-letni Przemysław Szkarnulis przez siedem lat pracował w Londynie jako budowlaniec. Po powrocie do Polski przez pół roku nie był w stanie znaleźć żadnej pracy.
– W Londynie, jeśli stracisz pracę, czekasz dwa trzy tygodnie i masz następne zajęcie – tłumaczył młody Polak. Dodatkowo, jak sam przyznaje, podczas wyjazdu, przywykł do łatwiejszego i bardziej „normalnego” życia w Wielkiej Brytanii.
Dziennikarze spotkali się również z prof. Krystyną Iglicką z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie (CSM). Polska badaczka przedstawiła im zupełnie inne dane na temat powracających emigrantów.
– My ich tutaj nie widzimy – powiedziała profesor. Jej zdaniem z danych, którymi dysponuje CSM wynika, że liczba Polaków pracujących za granicą rosła konsekwentnie do roku 2008. Po tym czasie zaczęła spadać, jednak w nieznaczny sposób. Z własnych ocen Iglickiej wynika, że w Wielkiej Brytanii nadal przebywa przynajmniej milion Polaków. Polka zwróciła również uwagę na fakt, że w ostatnim roku jedynie 22 tys. osób zarejestrowało się w polskich urzędach po to, żeby przetransferować świadczenia, do których praw nabrali pracując za granicą.
Po tym jak w piątek rano reportaż o powrotach Polaków został nadany na antenie 4 programu radia BBC, o komentarz w tej sprawie poproszony został minister do spraw imigracji Phill Woolas. Jak można się było spodziewać, członek gabinetu Gordona Browna stwierdził, że jego zdaniem prawda leży po środku i Wyspy opuszcza więcej Polaków, niż to wynika z polskiego raportu. Do domów miało już wrócić około pół miliona osób, a w UK nadal pozostaje ok. 700 tys.
– Wiemy, że migracja netto w latach 2007-2008 spadła o 70 tysięcy. Co ważniejsze, wiemy, że liczba obywateli EEA, czyli nowych państw członkowskich Unii, rejestrujących się w pracy w UK spadała w ostatnim roku o około 30 tys. na kwartał – mówił minister.
Laburzystowski polityk stwierdził również, że w tematyce migracji panuje wiele mitów. Jego zdaniem nie można mówić o ruchu w jedną stronę, lecz raczej o ciągłej cyrkulacji pomiędzy dwoma krajami. Przypomniał również, że polska gospodarka czerpie obecnie spore korzyści z ogromnych inwestycji, które Unia pompuje w naszą infrastrukturę. Poza tym słaby kurs funta sprawia, że praca w Polsce stała się obecnie o wiele bardziej opłacalna.
W swoich wywodach Woolas przez cały czas powoływał się głównie na dane pochodzące z WRS, czyli dotyczące jedynie ludzi, którzy zarejestrowali swój pobyt w Wielkiej Brytanii.
ryk, Goniec.com
O masowych powrotach polskich emigrantów media trąbią już od dawna. Niedawno dwie pozarządowe organizacje – Equalities and Human Rights Commission i Public Policy Research – przeprowadziły nawet badania, z których wynika, że w roku 2008 do domów wróciła połowa spośród 1,5 miliona migrantów, którzy na Wyspy przybyli po roku 2004.
Na pomysł sprawdzenia sytuacji u samych źródeł wpadli dziennikarze radia BBC. Radiowcy osobiście udali się do Warszawy, gdzie spotkali się z osobami, które po kilku latach pracy w UK, podjęły decyzję o powrocie do kraju rodzinnego. Jeden z ich rozmówców powiedział, że poważnie zastanawia się nad ponownym wyjazdem na Wyspy. 28-letni Przemysław Szkarnulis przez siedem lat pracował w Londynie jako budowlaniec. Po powrocie do Polski przez pół roku nie był w stanie znaleźć żadnej pracy.
– W Londynie, jeśli stracisz pracę, czekasz dwa trzy tygodnie i masz następne zajęcie – tłumaczył młody Polak. Dodatkowo, jak sam przyznaje, podczas wyjazdu, przywykł do łatwiejszego i bardziej „normalnego” życia w Wielkiej Brytanii.
Dziennikarze spotkali się również z prof. Krystyną Iglicką z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie (CSM). Polska badaczka przedstawiła im zupełnie inne dane na temat powracających emigrantów.
– My ich tutaj nie widzimy – powiedziała profesor. Jej zdaniem z danych, którymi dysponuje CSM wynika, że liczba Polaków pracujących za granicą rosła konsekwentnie do roku 2008. Po tym czasie zaczęła spadać, jednak w nieznaczny sposób. Z własnych ocen Iglickiej wynika, że w Wielkiej Brytanii nadal przebywa przynajmniej milion Polaków. Polka zwróciła również uwagę na fakt, że w ostatnim roku jedynie 22 tys. osób zarejestrowało się w polskich urzędach po to, żeby przetransferować świadczenia, do których praw nabrali pracując za granicą.
Po tym jak w piątek rano reportaż o powrotach Polaków został nadany na antenie 4 programu radia BBC, o komentarz w tej sprawie poproszony został minister do spraw imigracji Phill Woolas. Jak można się było spodziewać, członek gabinetu Gordona Browna stwierdził, że jego zdaniem prawda leży po środku i Wyspy opuszcza więcej Polaków, niż to wynika z polskiego raportu. Do domów miało już wrócić około pół miliona osób, a w UK nadal pozostaje ok. 700 tys.
– Wiemy, że migracja netto w latach 2007-2008 spadła o 70 tysięcy. Co ważniejsze, wiemy, że liczba obywateli EEA, czyli nowych państw członkowskich Unii, rejestrujących się w pracy w UK spadała w ostatnim roku o około 30 tys. na kwartał – mówił minister.
Laburzystowski polityk stwierdził również, że w tematyce migracji panuje wiele mitów. Jego zdaniem nie można mówić o ruchu w jedną stronę, lecz raczej o ciągłej cyrkulacji pomiędzy dwoma krajami. Przypomniał również, że polska gospodarka czerpie obecnie spore korzyści z ogromnych inwestycji, które Unia pompuje w naszą infrastrukturę. Poza tym słaby kurs funta sprawia, że praca w Polsce stała się obecnie o wiele bardziej opłacalna.
W swoich wywodach Woolas przez cały czas powoływał się głównie na dane pochodzące z WRS, czyli dotyczące jedynie ludzi, którzy zarejestrowali swój pobyt w Wielkiej Brytanii.
ryk, Goniec.com
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
(2010-01-22 20:04:08)
Ja jak i mnóstwo moich znajomych powróciło z Wysp Brytyjskich
Do repoterów BBC!!! Brak powracających nad Wisła???A czy ktoś z nad Wisły wyjeżdzał na Wyspy Brytyjskie???, niech przyjadą do wschodniej i południowej Polski do Białegostoku, Radomia, Rzeszowa itp. wtedy zobaczą ile ludzi było tam lub jest, i wcale nie było tak jak w telewizyjnych "Londynczykach" ze wszyscy są zdolni bankowcy, politycy, przedsiębiorcy znający fluent english; tacy tez byli ale nie aż tak wielu, wiekszosc to prości ludzie którzy pracowali w restauracjach i na budowach którzy dzięki Anglii mogli w końcu uwierzyć w swoją wartość i odzyskać godność człowieka, wiem że wielu pogardliwie wyraża sie o Polakach pracujących na "zwywaku" w uk cóż to ich problem ale Polska często i tego nie była w stanie zapewnić swoim obywatelom~pol
(2010-01-22 16:45:57)
ANGLIA NIE BEDZIE JUZ TAK BOGATA
POLACY WYJEZDZAJA Z ANGLII, ALE NIE DO POLSKI...~Adam
(2010-01-22 15:52:13)
dzis beda zimnioki na obiad
co za bzdury, wracaja na swieta chyba buhahahaha~stefan
(2010-01-22 15:53:17)
jo
a ja byde miec kaszanke tyz da sie zjesc, no chyba ze nie~tadziu