Jackson błagał o środki uspokajające
Król Popu cierpiał na silne ataki bezsenności i błagał o potężny środek uspokajający, mimo, że znał jego szkodliwe skutki uboczne - ujawniła Cherilyn Lee, pielęgniarka, która miała pracować z Jacksonem w ostatnich miesiącach jego życia. Lek, o który prosił piosenkarz, mógł go zabić.
Kiedy Jackson poprosił dr Lee o Diprivan (Propofol), ta odmówiła. "Powiedziałam mu, że ten lek jest niebezpieczny" - cytuje jej słowa CNN. Ale muzyk nie chciał słuchać. Według relacji lekarki marzył o tym, by zasnąć.
"Nie rozumiesz. Chcę tylko móc wyłączyć się i pójść spać" - miał się upierać Jackson. Dr Lee ostrzegła go, że jeśli weźmie Diprivian, może się już nie obudzić.
Diprivian (Propofol) jest wprowadzany dożylnie. Stosuje się go jako środek znieczulający przy operacjach. "A jego przedawkowanie może doprowadzić do zatrzymania akcji serca" - mówi dr Rakesh Marwah z departamentu anestezjologii Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanforda. Właśnie zatrzymanie akcji serca jest uznawane za prawdopodobną przyczynę śmierci Michaela Jacksona.
Doktor Lee jest licencjonowaną pielęgniarką, dietetyczką oraz specjalistką od medycyny alternatywnej. Po raz pierwszy miała spotkać Jacksona, kiedy została wezwana do jego dzieci, które chorowały na przeziębienie. Według CNN nie ma jednak pewności, czy rzeczywiście współpracowała z Królem Pop. Sama dr Lee utrzymuje, że na cztery dni przed śmiercią piosenkarza skontaktowali się z nią jego współpracownicy. Muzyk miał skarżyć się, że połowa jego ciała jest zimna, a połowa ciepła. Lee uznała, że stan piosenkarza jest groźny i poradziła, by zabrać go do szpitala.
www.dziennik.pl
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
RSS













Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.