Powolna śmierć głodowa na życzenie
Zabójstwo, eutanazja czy wypełnienie woli? We Włoszech wybuchła debata na temat losu znajdującej się w stanie śpiączki wegetatywnej Eluany Englaro, która lada dzień zostanie - zgodnie z wolą rodziny - odłączona od sondy, którą jest karmiona. Agonia dziewczyny potrwa prawdopodobnie ok. 15 dni. Watykan i organizacje obrony życia stawiają sprawę jasno: to zabójstwo w majestacie prawa.
Powstrzymajcie tę rękę zabójcy" - apelował na łamach dziennika "La Repubblica" Kardynał Javier Lozano Barragan. Włoski prezydent Giorgio Napolitano ma jednak radykalnie odmienne zdanie w tej sprawie. Sprawa Englaro ”nie ma nic wspolnego z eutanazja" przekonywał we wtorek prezydent. Komentatorzy nie mają złudzeń: dalszy los 37-letniej Włoszki na lata ukształtuje debatę o tym, jak postępować w przypadku osób, które przez lata znajdują się w stanie nie rokującej żadnej poprawy śpiączki.
Gdy w nocy z prowadzonej przez zakonnice kliniki w Lecco niedaleko Mediolanu wyjeżdżała karetka wioząca 37-letnią Eluanę, ambulans otoczyła grupa obrońców życia. "Nie zabijajcie jej, Eluana żyje!" - krzyczeli demonstrujący Włosi, rzucając się na maskę samochodu. Po interwencji policji auto w końcu ruszyło w stronę Udine przy słoweńskiej granicy. Tam znajduje się klinika, która zgodziła się usunąć sondę, przez którą przez kilkanaście lat Eluana była odżywiana. Tam również od rana gromadzili się obrońcy życia, zaś z inicjatywy miejscowej Kurii miało odbywać się modlitewne czuwanie. ”Apelujemy do wszystkich, którym nie jest obojętne to, że na ich oczach zabija się człowieka, żeby się do nas przyłączyli” - zapewniał w rozmowie z DZIENNIKIEM jeden z działaczy organizacji Ruch dla Życia Daniele Marti.
Walka o życie - i śmierć - Eluany toczy się we Włoszech od 10 lat. W 1999 r. jej ojciec Beppino Englaro, na podstawie orzeczenia lekarzy, uznał, że stan córki jest nieodwracalny i - mimo protestów zakonnic z kliniki w Lecco - rozpoczął starania o odłączenie aparatury do sztucznego odżywiania. Jak argumentował, dla jego dziecka życie skończyło się 18 stycznia 1992 r. gdy 19-letnia Eluana wracając samochodem ze spotkania z przyjaciółmi uderzyła w słup doznając ciężkiego uszkodzenia mózgu. Pan Englaro wspominał, że na krótko przed wypadkiem córka odwiedziła w szpitalu znajdującego się w śpiączce kolegę. Po powrocie do domu wyznała, że gdyby sama znalazła się w podobnej sytuacji nie chciałaby aby sztucznie podtrzymywano ją przy życiu.
Wersję ojca potwierdziły potem przed sądem trzy najbliższe koleżanki Eluany. Ich zdaniem, ta uwielbiająca zabawę i jazdę na nartach dziewczyna nigdy nie zgodziłaby się, aby resztę życia spędzić przykuta do łóżka bez kontaktu ze światem. W listopadzie ubiegłego roku Beppino Englaro wygrał sądową batalię w ostatniej instancji. Wówczas do walki ruszyli przeciwnicy odłączania Englaro od aparatury podtrzymującej życie. "Sąd Kasacyjny zezwolił na pierwsze morderstwo w majestacie prawa" - mówił wówczas poseł Luca Volonte. W sukurs przyszedł mu minister zdrowia Maurizio Sacconi, który zakazał wszystkim klinikom we Włoszech wykonania zabiegu odłączenia sondy. Jednak w styczniu i ta decyzja została uchylona. Rodzina zaczęła szukać miejsca dla córki, co nie było łatwe, bo wiele placówek odmawiało. Ostatecznie Eluana trafi do kliniki geriatrycznej w Udine. Włoskie media spekulowały wczoraj, że aparatura podtrzymująca życie zostanie odłączona w ciągu trzech dni. Agonia może potrwać kolejnych dziesięć.
Przeciwko zabiegowi od początku występował Watykan. "To zabójstwo. Nie wiem, jak inaczej można zdefiniować decyzję o tym, by nie dawać komuś jeść" - argumentował kardynał Javier Barragan i dodawał, że Włosi zmierzają "coraz bardziej ku kulturze śmierci". W niedzielę do dyskusji włączył się sam papież, który stwiedził, że miłość może uśmierzyć ból, a „każda łza cierpiących oraz ich bliskich jest przez Boga zauważona”. Choć mówiąc o "fałszywym rozwiązaniu" nie wymienił imienia Eluany, nikt we Włoszech nie miał chyba wątpliowści, że Benedykt XVI mówi właśnie o niej.
Włoskie prawo zabrania eutanazji, jednak zezwala na na rezygnację z tzw. uporczywej terapii jeśli taka jest świadoma wola pacjenta. Z furtki tej po raz pierwszy skorzystał trzy lata temu cierpiący na postępujący zanik mięśni Piergiorgio Welby. Lekarz, który odłączył go od respiratora Mario Riccio (61-letni Welby skonał w ciągu 40 minut) został potem okarżony o eutanazję, ale sąd oczyścił go z zarzutów. Teraz Riccio wypowiada się w sprawie Englaro. "Wreszcie wola Eluany zostanie wykonana" - mowi Riccio. "Po prostu lekarze zaprzestana podawać substancji przez sondę. W przeciagu 15-20 dni Eluana umrze" komentował bez emocji Riccio.
Przypadek Eluany jest jednak inny niż przypadek Welby'ego. Z pacjentką nie ma żadnego kontaktu i trudno mówić o wyrażeniu przez nią woli odłączenia od aparatury. Bliscy Eluany zapewniają, że ich świadectwo o woli dziewczyny jest de facto przekazaniem jej ostatniej woli, którą należy uszanować.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
RSS












Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.