ostatnia aktualizacja: 30-08-2010 21:38
Grand Prix bez sukcesu Polaków
Sensacyjnym zwycięstwem 19-letniego Rosjanina Artioma Laguty zakończyło się rozegrane w sobotę w Vojens Grand Prix Challenge. Szwedzcy kibice mieli podwójne powody do radości. Drugie miejsce zajął Antonio Lindbaeck, który powróci do Grand Prix po trzech latach przerwy, a trzecie obecny zawodnik cyklu Freddie Lindgren.
Rozczarowany wyjechał z Danii Janusz Kołodziej, który skończył jako czwarty, przegrywając z Lindgrenem w dodatkowym wyścigu, decydującym o ostatnim kwalifikowanym miejscu. 26-letni zawodnik Unii Leszno rozpoczął zawody znakomicie – trzema zwycięstwami w trzech pierwszych biegach. W biegu 14. odpuścił punkt na rzecz Lindbaecka, ale zapowiadało się, że odrobi straty w łatwiejszym wyścigu 17., z udziałem zawodników, którzy nie mieli już szans na kwalifikacje: Thomasa H. Jonassona, Andreja Karpowa i starszego brata Artioma, Grigorija Laguty.
Wtedy jednak zdarzyło się nieszczęście i Kołodziej po nie najlepszym starcie nie gonił rywali, a jego motocykl wyraźnie stracił moc. Później okazało się, że przyczyną awarii był kamyczek, który zatkał gaźnik. Nie wszystko jeszcze było stracone, bo Kołodziej i dwóch Szwedów, Magnuss Zetterstroem i Freddie Lindgren, mieli po 11 punktów. Do ostatecznego rozstrzygnięcia, kto awansuje do przyszłorocznego cyklu Grand Prix potrzebny był dodatkowy wyścig.
Drugi bieg, pomiędzy Antonio Lindbaeckiem i Artiomem Lagutą z 12 punktami, miał zadecydować o zwycięzcy. Kołodziej, wspierany przez pozostałych polskich zawodników, jak i byłą gwiazdę Indywidualnych Mistrzostw Świata, eksperta telewizyjnego Krzysztofa Cegielskiego, wiedział, że musi dać z siebie wszystko. Wystartował nieźle i pozostawił w tyle Zetterstroema, ale nie zdołał znaleźć właściwej ścieżki, żeby wyprzedzić Lindgrena i skończył zawody na czwartym miejscu.
Dodatkowy wyścigi o zwycięstwo był formalnością. Laguta od początku prowadził, podczas gdy Lindbaeck zadowolił się drugim miejscem. Sukces Laguty oznacza, że Rosję będzie w 2011 reprezentować dwóch zawodników. Emil Sajfutdinow, który w zeszłym roku zdobył brązowy medal, najprawdopodobniej dostanie dziką kartę po obecnym przepełnionym kontuzjami
sezonie.
Laguta nie mógł się nacieszyć niespodziewanym sukcesem. – Wciąż nie mogę w to uwierzyć, to jak piękny sen. Włożę 100 procent wysiłku w zimowe przygotowania przed sezonem w Grand Prix i będę walczyć, żeby utrzymać się w pierwszej ósemce. To będzie mój cel, ale rywalizacja z najlepszymi zawodnikami świata nie będzie łatwa. Oni nie popełniają błędów – stwierdził.
Pozostali reprezentanci Polski, Sebastian Ułamek, Tomasz Gapiński i Grzegorz Walasek wypadli bardzo słabo, kończąc zawody z na 14., 15. i 16. miejscu. Niepowodzenie w Vojens nie powstrzyma Kołodzieja przed występem na międzynarodowej scenie. Na pewno pojawi się w polskich edycjach cyklu jako pierwsza rezerwa, a ma też szansę na stałe miejsce, jeśli Lindgren zakwalifikuje się z pierwszej ósemki tegorocznych zawodników, albo jeśli przyznana mu będzie stała dzika karta. Jego występy w Drużynowym Pucharze Świata i z dziką kartą w Lesznie udowodniły, że jest do tego najlepszym kandydatem.
Goniec Polski/Kamilla Krajniak/EDKAM
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
RSS













Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.