Zamieszki po meczu West Ham i Milwall
Kibice wrogich sobie londyńskich klubów West Ham United i Millwall rozpętali w trakcie i po meczu derbowym w ramach Carling Cup krwawe zamieszki. W okolicach stadionu Upton Park w ruch poszły cegły i kamienie. Jeden uczestnik bijatyki trafił do szpitala raniony nożem.
Derby Londynu pomiędzy West Hamem United a Millwall to starcie nie tylko sportowe. Fani obu ekip pałają do siebie nienawiścią i udowadniają to na każdym kroku. Nie inaczej było podczas wczorajszego pojedynku, kiedy to wyżej wymienione drużyny spotkały się ze sobą w ramach pierwszej rundy Carling Cup. Do kolejnego etapu rozgrywek awansował West Ham, który dopiero po dogrywce uporał się z Milwall.
Do najbardziej intensywnych starć doszło po zakończeniu meczu. Zgodnie z danymi policji, wzięło w nich udział około stu pseudokibiców. Sympatycy obu zespołów nie przebierali w środkach i rzucali w kierunku przeciwników lub policji: cegły, kamienie, szklane przedmioty i puszki po piwie. Jeden z uczestników zamieszek został kilka razy pchnięty nożem. Natychmiast został przewieziony do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak na razie aresztowano dwóch chuliganów. Londyńska policja jest w trakcie namierzania pozostałych uczestników starć.
Do zamieszek doszło już przed pojedynkiem, na terenach znajdujących się blisko stadionu Upton Park. Podczas spotkania również nie było za spokojnie. Co pewien czas jeden z fanów wbiegał na boisko, przerywając grę. Na murawę obiektu West Hamu bardzo często rzucane były różne przedmioty. W pewnym momencie sędzia zdecydował się przerwać spotkanie na jakiś czas ze względu na narastające zagrożenie.
Jeden z kibiców uznał, że wczorajsze zamieszki były najgorsze od 30 lat. Zachowanie chuliganów potępił szef londyńskiej policji - Andy Williamson: "Incydenty, które miały miejsce po pojedynku West Hamu z Milwall w ogóle nie powinny mieć miejsca. Zrobimy wszystko, by ukarać uczestników tych zamieszek. Ze wszystkimi się rozliczymy" - powiedział Williamson.
Bezpieczeństwa na stadionie pilnowało ok. 200 funkcjonariuszy policji. Z kolei 20 ubranych po cywilnemu agentów regularnie patrolowało stacje metra. Fani Milwall przybyli na Upton Park w eskorcie kilkudziesięciu funkcjonariuszy.
Wtorkowemu incydentowi uważnie przyjrzy się Angielska Federacji Futbolu.
Incydenty towarzyszą dosłownie każdemu spotkaniu West Hamu z Milwall. Do najkrawszych zakłóceń porządku publicznego doszło 30 lat temu, kiedy to śmierć poniosło kilku sympatyków obu zespołów.
Grupa chuliganów deklarujących swoje przywiązanie do Wesy Hamu - Green Street Hooligans (GSE) jest uznawana z jedną z najgorszych i najniebezpieczniejszych w Anglii.
ska, źródło: sport24.pl
strong>
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
RSS













Drukuj
Wyślij
Trwa wczytywanie...

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.